Cytrynowe ciasto z ryżu na zimno, piękne i pyszne.

czwartek, Kwiecień 27, 2017
small

Wychodzę wieczorem z Radochą, jest nadal ciepło mimo że przed chwilą padał deszcz. Bardzo lubię takie ciepłe wieczory po deszczu, pachną moim dzieciństwem, beztroską, przyjemnością i przede wszystkim ciszą.

Ten niemalże całkowity brak dźwięków, nie licząc tych całkiem naturalnych i nieco miastowych szumów, wycisza zmysły i pozwala zanurzyć się we własnych myślach.
Czasem tylko obserwuję ten proces, niemal w nim nie uczestnicząc śledzę ścieżki wydeptywane przez uwolnione myśli. Drepczę za nimi cicho nie chcąc ich wystraszyć jakimś nieodpowiednim czy nachalnym gestem, towarzyszę im i wsłuchuje się w nie z ciekawością. W tej przyjemnej ciszy mogę wychwycić setki nowych pomysłów, emocji, wrażeń i zachwytów z tego co już było, co jest teraz.

Jestem swoim własnym gościem, przyjacielem wsłuchującym się w niezmącony monolog myśli – to w nich właśnie mogę znaleźć odpowiedzi na dręczące mnie pytania, rozwiać niepewność, zaufać sobie i poczuć się bezpiecznie.
To taki sweet spot, najlepszy i najpiękniejszy, aż dziw że zaglądam tu tylko kilka razy dziennie.

To cisza na zewnątrz pozwala odkryć wewnętrzny hałas, jak jakąś ukrytą pod powierzchnią skóry metropolię, mój osobisty, wypełniony po brzegi mikrokosmos.

W tym właśnie sekretnym miejscu zbierają się doświadczenia, smaki oplatają zdarzenia, dźwięki i emocje. Nie tylko to, są też kolory, zapachy a nawet powiew wiatru na rozgrzanej skórze. Wszystko jest ważne, wszystko mnie tworzy i buduje, łączy się ze mną w intymnym uścisku. Zewnętrzna część chroni to co w środku, chowa wrażliwość, miękkość w swoim twardszym pancerzu i trochę jak w orzechu pistacjowym, pancerzyk rozchyla się w ciszy żeby wpuścić do środka światło i wypuścić trochę dobrego na zewnątrz.

 

pistacje_1

 

W takiej osobistej ciszy poczułam na języku orzeźwiający smak cytryny, ślinianki zwariowały i niemal natychmiast wzięły się do roboty. Cytryny wycisnął Henryk a ja zrobiłam resztę zainspirowana ciastem ryżowym które robiłam na Bali z mojej książki „Przepisy na szczęście”.

Z szlufladowego brzucha wyciągnęłam wszystkie możliwe orzechy, kilka daktyli, cukier brzozowy i gruboziarnistą różową sól. Kwaśne przywita się dziś ze słodkim, tłustym i lekko słonym!

 

 

na dwie, naprawdę małe tortownice (średnica około 8-10cm) potrzebujesz:

1 i 1/2 szklanki ugotowanego ryżu basmati (mogą być dwie)
sok wyciśnięty z 3-4 cytryn
2-3 łyżki cukry z brzozy (ksylitol)
5 daktyli
szklanka rożnych orzechów, w tym pistacjowych
szczypta różowej soli
owoce do przybrania
2 łyżki oleju kokosowego

 

 

Daktyle zalewam w szklance ciepłą wodą i odstawiam na kilka chwil.

Orzechy kroję na mniejsze części lub rozgniatam je w moździerzu na małe kawałki. Na patelni rozgrzewam łyżkę oleju kokosowego i podsmażam orzechy ze szczyptą utartej soli. Powinny się ładnie zarumienić i wręcz kusić orzechowym zapachem – takie odstawiam do przestygnięcia.

Daktyle odławiam i w wyższym naczyniu miksuję je na krem najlepiej bez dodatku wody. Krem daktylowy mieszam z prażonymi orzechami i łyżeczką oleju kokosowego. Mieszanką wykładam ( w całości wysmarowane olejem kokosowym) spody od małych tortownic, ugniatam porządnie tworząc równą, około centymetrową warstwę i wstawiam je do lodówki.

Wyciskam sok z cytryn na tyle ostrożnie żeby nie przepuścić pestek lub po prostu cisnę i przecedzam go przez gęste sito. Do rondla z ugotowanym i przestudzonym ryżem (mój został mi z obiadu) dodaję ksylitol, wyciśnięty sok z cytrynowy i miksuję wszystko blenderem ręcznym na gładką masę. Robię to przez około 15 minut, chcę żeby masa była jak najbardziej gładka, poza tym czas miksowania sprawia, że ryż wchłonie cały sok. Próbuję masy, powinna być zdecydowanie cytrynowa i lekko słodka. Jeśli taka nie jest dodaję więcej soku lub ksylitolu.

Tortownice wystawiam z lodówki wykładam równo masę cytynowo-ryżową, wygładzam wierzch i wstawiam z powrotem do lodówki owinięte folią spożywczą – przynajmniej na kilka godzin, u mnie stały całą noc.

 

ciasto_4

Serwuję przystrojone owocami lub oblane sosem owocowym zagęszczonym nieco skrobią kudzu. Można pokusić się o gorzką czekoladę na wierzchu – wszystko zależy od tego co lubisz najbardziej.

Wygląda i smakuje cudownie, niewielkie trójkąciki wypełniają ciało cytrynową rozkoszą chrupiącą orzechami. Z powodzeniem mogę powiedzieć że ten przepis jest z serii #mynowaste, szuflada wyczyszczona a ryż wykorzystany!

Dobrego dnia, mimo deszczu od rana…

 

ciasto_3

 

ciasto_6

0 komentarzy | Dodaj swój komentarz

Adres e-mail nie będzie publikowany. Pola oznaczone * są wymagane.