Mocno pomidorowa Pani Zupa

czwartek, Październik 17, 2013
pomidorowa_1

Pomidory za chwilę zostaną całkowicie wyparte przez dynie. Znikają ze straganów w zastraszającym tempie. Szkoda mi pomidorów, choć dynię też darzę miłością wielką. Zawsze gdy znika coś co lubię w danym sezonie jest mi trochę smutno, żeby za chwilę pocieszyć się czymś innym.

Nawet Pan który w pomidory włożył swoje serce rozkłada ręce i pakuje mi resztki swojej czerwonej produkcji.

Biorę wszystko co mu zostało, nie wybrzydzam. Cieszę się że w ogóle coś dla mnie ma.

Maszerując z lnianą torbą na ramieniu, wśród liści i w lekkiej mgle czuję się jak postać z filmu. Powietrze jest wilgotne, przez mleczną powłokę świat jest taki gładki. Przytulny nawet. Okrągłe słońce wygląda lekko nierealnie, jak naklejka na szybę albo ilustracja w książce. Szkoda, że nie grzeje już tak gorliwie jak kilka tygodni wcześniej.

Trzeba wykorzystać czas i człapać na piechotę albo mknąć na rowerze. Tak też robię. Idę na piechtę z czerwonymi pomidorami pod pachą.

Obiecałam w domu ugościć panią w czerwieni, chłopaki dopominają się strasznie. Wersja gęsta, rozgrzewająca i nawilżająca za razem. Ślinianki wyczuły już sprawę, wystarczyła myśl, takie są szybkie!

Ajurweda lubi pomidory, upatruje w nich pogromcę pasożytów, które nie przepadają za kwaśnym. Trzeba na jesieni zrównoważyć wychładzający charakter pomidorów, dodając pieprz, najlepiej świeżo mielony i odrobinę imbiru.

Będzie pysznie i mocno pomidorowo!

 

Skład :

1 kilogram pomidorów bez skórki
2-3 marchewki
1 pietruszka
2 łyżki oliwy z oliwek
3 ząbki czosnku
3 szalotki
szczypta tymianku
łyżeczka oregano
1/4 łyżeczki czarnego pieprzu (najlepiej świeżo zmielonego)
łyżeczka asofetidy
centymetrowy kawałek świeżego imbiru
1/2 łyżeczki różowej soli
1/2 wyciśniętej limonki
6 suszonych pomidorów
szczypta kozieradki
garść poszatkowanej bazylii

 

Warzywa obieram, kroję i wrzucam do garnka. Dodaję poszatkowaną szalotkę, czosnek, tymianek, pieprz, oregano, asofetidę i sól. Podsmażam chwilę, mieszając. Dodaję pokrojone, obrane świeże i za chwilę suszone pomidory, sok z połówki limonki, szczyptę kozieradki, świeżą bazylię,oliwę i kawałek imbiru w całości. Podsmażam wszystko, mieszając co jakiś czas przez około 15 minut a następnie zalewam wodą. Zupę gotuję aż soczyste pomidory się rozpadną a warzywa staną się przyjemnie miękkie.

 

Polecam do dekoracji grecką bazylię. Jest bardzo aromatyczna, ma drobne delikatne listki i białe kwiatki. Jest niezwykle efektowna i pachnie wręcz bosko.

 

Henryk do swojej wersji dokłada prawdziwą, grecką fetę. Nie powiem, ma to swój urok. Trochę podobny do delikatnej mgły za oknem.

 

 

 

pomidorowa

4 komentarzy | Dodaj swój komentarz

  1. Marzena

    Dzień dobry. Moje pytanie dotyczy zupy gotowanej według pięciu przemian :) zbożowo warzywnej lub ze strączkami dla dziecka. Moje dziecko będzie zostawać dłużej w przedszkolu i muszę je zaopatrzyć w zupę. Zastanawiam się czy lepiej ugotować zupę rano, wlać do szklanego termosu na pięć godzin i podać dziecku bez podgrzania, czy ugotować zupę wieczorem schłodzić w lodówce, rano wlać do termosu, przed podaniem zagotować i może dodać co z przemiany ziemi? Zawsze wszystkie posiłki gotowałam na bieżąco :) nigdy nic nie odgrzewałam więc nie mam pojęcia jakie traktowanie dla zupy będzie lepsze. Pozdrawiam

    1. Maia Sobczak Post author

      Witam,

      skoro piszesz że Twoja pociecha będzie dłużej w przedszkolu, czy to oznacza że będziesz dłużej pracować?
      Bo jeśli tak, to ugotowałabym zupę wieczorem, zostawiła na kuchni, rano zapakowała w szklany pojemnik i poprosiła w przedszkolu o podgrzanie. Z podkreśleniem i ogromną prośbą żeby podgrzać na kuchni. Z wykluczeniem kuchenki mikrofalowej!

      1. Marzena

        Pani dyrektor w przedszkolu chętnie wszystkim dzieciom serwowałaby taką zupę :) ale rodzice oporni… więc dla dzieci catering a dla Antosia termos 😉
        Z tego co zrozumiałam to zupy nie trzeba przechowywać w lodówce? A latem?
        Osobiście wolę ugotować coś rano, czyli mam to wystudzić a dopiero potem przelać do termosu? Trzymanie gorącej zupy przez 5 godzin chyba nie jest zbyt dobrym pomysłem 😉 Panie podgrzeją na ogniu oczywiście :)

        1. Maia Sobczak Post author

          Do termosu możesz wlać gorącą zupę, jeśli wystygnie Panie podgrzeją :-)

Adres e-mail nie będzie publikowany. Pola oznaczone * są wymagane.