Warsztaty z qmam kasze

Ostatni miesiąc warsztatów ze mną, łapcie miejsca!
P_korzeniowe_sos-kopia

Dziś to dziś. Dla mnie rozpoczął się właśnie kolejny piękny dzień w nadmorskim Lubiatowie.

Wyglądam przez okno w kuchni, słońce przebija się przez gałęzie drzew i odbija się cudownie w końskich oddechach. Jest bardzo wcześnie, rosa mieni się na trawie, ptaki coraz głośniej dyskutują omawiając plan na cały, długaśny dzień. Wszystko spaceruje we własnym rytmie, zanurzone w ciszy przepychanej ostrożnie przez wiatr z nad morza.
W mieszkaniu też cicho, oddechy domowników pląsają między sobą, gaz na kuchni posykuje a woda w czajniku przeskakuje z nogi na nogę jakby chciała się już wydostać i sprawdzić czy konie pasą się na trawie.

 

konie_2

 

Czekając na wodę obserwuję ogromną rodzinę mrówek, którą poznałam kilka dni temu, wprowadzając się do tutejszej kuchni. Nie znam się na mrówkach ale ich liczba sugeruje mi nieśmiało, że może to być wielka, wielopokoleniowa rodzina albo może cała mrówkowa wioska na emigracji. Skrzykują się już o świcie żeby poszabrować nieco w moich zapasach i ponieść gdzieś część tego co przytaszczyłam z pobliskiego sklepu. Są naprawdę świetnie zorganizowane i można powiedzieć obyte kulinarnie.

Skusiły się już na moją matchę, na granolę słonecznikową z syropem klonowym i aromatyczną masalą, potem na pastę z awokado, gruszki a nawet pokochały mojego szota z kurkumy – choć o to je najmniej podejrzewałam. Właśnie zaczęły rozpracowywać malinowego pomidora, patrzę jak wynoszą z niego mikroskopijne ładunki miąższu i sukcesywnie transportują go w bliżej nie określonym kierunku. Maleńkie kawałeczki wędrują sobie w kompletnej ciszy i znikają za szafką przy zlewie.
Te małe stworzenia kompletnie nie zwracały na mnie uwagi, realizowały swój pomidorowy plan bardzo konsekwentnie i drobnymi krokami. W końcu czajnik szumi już naprawdę zdecydowanie, Radocha tupie pazurkami o stare, drewniane deski, ja z łoskotem uchylam okno i wpuszczam ptasie rozmowy z garścią wiatru do kuchni – a one dalej wynoszą mojego pomidora, tak jakby świat wokoło miał dla nich drugorzędne znaczenie.

Poczułam ogromny szacunek do tych drobnych sprzątaczy leśnych, tak samo jak konie za oknem, tak mrówki w kuchni skupione są na swoim zadaniu. Są dokładnie tu i teraz, nie w przeszłości – choć z tej wyciągają wnioski i uczą się na swoich błędach, zapewne nie wybiegają też w przyszłość której nikt tak naprawdę nie zna. Są po prostu tu, przy soczystym pomidorze…

Ja też jestem właśnie tu, w maju, nad morzem oddycham tym samym powietrzem z końmi i z wydmami na plaży. W tym też miesiącu kończy się cykl moich warsztatów związanych z książką „Przepisy na szczęście”. Byłam już w Poznaniu, Warszawie, Sopocie, Łodzi, znowu w Warszawie a teraz pojadę do Wrocławia, Gorzowa, Zielonej Góry i Gdyni.

Kto jeszcze nie był polecam bardzo! W końcu życie to najpiękniejsza podróż.

 

rower

 

Najbliższe spotkanie odbędzie się 13.05 we Wrocławiu – są jeszcze wolne miejsca, zapisy jak zwykle u Michaliny (mail : michalina.sciborska@gmail.com). Będzie inspirująco i jak to u mnie, kompletnie inaczej.  Zrobimy słodkie bez cukru, wykorzystamy to co urodziła dla nas natura, porozmawiamy, ugotujemy i zjemy wynik naszych poczynań kulinarnych. Wszystko odbędzie się w studiu kulinarnym Browar Mieszczański, w promieniach słońca i zapachu świeżego bzu.

Kolejne majowe warsztaty odbędą się w piątek 19.05 w studio Let’s Cook w Gorzowie Wielkopolskim (zapisy TU). Razem przygotujemy szczęśliwe menu, między innymi upieczemy gruszki i podamy je z niesamowitym kisielem na winie wzmacniającym krew – dobrze odżywiona krew gwarantuje błyszczącą skórę, uśmiech na twarzy i duużo pozytywnej energii którą możesz spożytkować na to, co lubisz robić najbardziej. Oczywiście zjemy wszystko i poplotkujemy o tym co dobre i jeszcze lepsze!

W sobotę 20.05 przyjadę do Look&Cook w uroczej Zielonej Górze (TU) żeby spotkać się z Wami, opowiedzieć o sekretnym życiu wewnętrznym i oczywiście o szczęściu które chętnie przesiaduje sobie w kuchni na drewnianym taborecie. Menu będzie wzmacniające, pachnące dalekimi podróżami ale i naszą, najpiękniejszą wiosną…z małą, słodką niespodzianką.
Maj a raczej sezon warsztatowy zakończę 27.05 w sobotę będę z Wami gotować w nowo otwartym studiu K5 w Gdyni (zapisy TU).
Będą szparagi, ręcznie robiony makaron, cytrynowy bulion czy kokosowe racuchy z kurkumą. Spróbujemy posmakować szczęścia razem z chrupiącym fenkułem na słodko czy z aromatycznym curry z groszkiem cukrowym. Liczę na słońce, morskie powietrze i na Was oczywiście.

Łapcie miejsca bo w czerwcu odwieszam fartuch na wieszak żeby wietrzył się aż do późnej jesieni a i menu będzie kompletnie inne bo i inny sezon będzie nas gościł!

 

warsz_1

 

 

warsz_2

 

2 komentarzy | Dodaj swój komentarz

  1. Basia

    Pozdrowienia z pobliskiego Sasina:-) ostatnio trafiłam na artykuł z WO, w którym redaktorka wspominała ile dobrego zrobiło dla jej zdrowia spotkanie z Tobą. Zainspirowana lecę po książkę po przyjeździe znad morza. A i pewnie do zobaczenia na kolejnych warsztatach w Łodzi! Pzdr!

    1. Maia Sobczak Post author

      O, to byłyśmy tuż obok siebie! Bardzo się cieszę i do zobaczenia…aaaa i piękną pogodę polosowaliśmy na majówce :-)

Adres e-mail nie będzie publikowany. Pola oznaczone * są wymagane.