Styl życia

#QmamSiebie – nie krępuj się kochać siebie!

Piszą dziś do Ciebie z pytaniem, czy potrafisz poświęcać czas też s o b i e ?


Tak bez skrępowania i wyrzutów sumienia karmić się swoim czasem, jak dojrzałymi na słońcu czereśniami albo soczystym arbuzem, spływającym słodkim sokiem po rękach i dalej, w głąb Ciebie. To tylko sok a może taniec, który poczują bose stopy i rozśpiewane rytmem serce. Mały wycinek codzienności, podarowany miękko SOBIE, jak odżywczy i orzeźwiający balsam dla duszy.

Wiem, ja też jestem zapracowana. Dzielę swój czas, jak przekładany dżemem rabarbarowym tort, na coraz to mniejsze kawałki…a najmniejszy z nich, zorientowałam się, że jest przeznaczony dla mnie. Zdarza się, że dzielę go jeszcze bardziej, aż staje się przeźroczysty a nawet znika, zanim się obejrzę. Dostrzegłam to ostatnio, kiedy obowiązkami wypakowałam każdą wolną chwilę, podejmując się po raz kolejny napisania i sfotografowania książki. W pojedynkę to naprawdę niełatwy orzech do zgryzienia, a przecież to nie jedyna rzecz, którą się na co dzień zajmuję. Żeby to się ziściło, musiałam się sama ze sobą rozliczyć, twarzą w twarz, i to bez mrugania!

Tak się rozbujałam, że wyłożyłam na stół wszystko w czym można by było pogrzebać, pozmieniać i usprawnić. Powoli zapisywałam na listę codzienne sprawki, nadając im status i priorytet. Będąc szczerą, zaglądanie sobie samemu do gardła i majtek jest trudne, bo stare, wydeptane przez lata ścieżki są zdecydowanie wygodniejsze – a my uwielbiamy się przecież w wygodzie!

Jeśli nic się nie zmieni, to nie zmieni się nic.

To prosta i skuteczna zasada. Jeśli coś jest do zmiany, to trzeba to zmienić, obrócić, przekręcić na lewą stronę i spojrzeć na całość z innej, całkiem obcej perspektywy. To zresztą bardzo pobudzające ćwiczenie, w wielu różnych sytuacjach. Korzystam z niego w życiu osobistym, w kuchni, w łóżku, w łazience i w pracy. Powtarzalność jest fajna, ale zmiana wprowadza zawsze szczyptę świeżości i zmienia zastaną rzeczywistość – na lepsze.

Wymyśliłam dla siebie wyzwanie. Właściwie w najtrudniejszym momencie, najbardziej obciążającym i szalenie twórczym – a więc idealnym, żeby złapać tego skorpiona za jadowity ogon, przytulić, ukochać, zadać pracę domową i zabrać to, co rozprasza. Z wewnętrznym dzieckiem już tak jest, niby wszyscy pamiętamy, że jest ktoś taki i że trzeba o niego dbać, ale w przypływie i odpływie życiowych komplikacji, nawet nie uchylamy dziecku drzwi – wciąż bawiąc się w dorosłych.

Wyzwanie to nic trudnego i proponuję, żeby to ono dopasowało się w jakimś sensie do Ciebie. W końcu każdy ma nieco inne potrzeby, rytm dnia i status rodzinny, więc sprawdź i sama zdecyduj ile jesteś w stanie zrobić. Ja napiszę co zadziałało u mnie na tyle dobrze, że kontynuuję wyzwanie, a właściwie do wcieliłam je do swojego życia zmieniając jego bieg.

#QmamSiebie bo na początku trzeba poznać samego siebie!

Moją ulubioną liczbą jest siedem, więc wyzwanie potrwa 7 dni, od 26 czerwca i będzie mało 7 głównych założeń. Wszystkie te elementy składają się na niczym nie skrępowaną miłość, którą drobnymi kęsami będziemy siebie same karmić.

  • Panta Rhey – czyli wszystko płynie. Jednym z najgroźniejszych zjawisk w świecie jest zastój. Gdzie by się nie zajrzało, zastój prowadzi do choroby i zapaści – fizycznie, ekonomicznie i mentalnie też. W myślach, zastój powoduje blokadę, przez którą człowiek mentalnie utyka a jego myśli stają się lepkie, ciemne i niestety nadpsute, zwyczajnie podśmierdują ukradkiem. Zastój w ciele, prowadzi do bólu i niewygody. Miejsce zablokowane puchnie, a to poniżej powoli obumiera tak wykrusza się też nasze zdrowie, dobre samopoczucie i szczęście. Dlatego w wyzwaniu trzeba codziennie przedreptać na świeżym powietrzu, najlepiej w lesie czy w parku minimalną ilość kroków. U mnie to jest 10.000 kroków, u Ciebie – sama sprawdź ile. Ważne, żeby zapisać sobie tę liczbę, uruchomić w telefonie czy innym ustrojstwie licznik kroków i tego się trzymać – jak matczynej, miękkiej spódnicy! Spacerowanie dość energicznym tempem poprawia krążenie, dotlenia komórki, uspokaja układ nerwowy i odświeża myśli. Szczególnie jeśli idziemy wśród zieleni, tam gdzie szumią drzewa i śpiewają ptaki, a myśli przelatują nam w głowie jak puchate chmury na niebie. Uwaga : spacer to też kontemplacja uszami, nosem i oczami – więc rozglądaj się, wąchaj, słuchaj natury – nie pracuj, nie rozmawiaj, nie słuchaj muzyki.  
  • Pisanie po przebudzenie – jest niesamowicie terapeutyczne i uwalniające skumulowane w człowieku myśli i emocje. Nie chodzi o sztukę, choć oczywiście przy tej okazji może się coś fajnego wydarzyć, chodzi o wyrzucanie z siebie myśli, takimi jakimi one są. Codziennie po przebudzeniu biorę notes, wpisuję datę i dzień tygodnia a potem zapisuję odręcznym pismem 3 strony. Piszę o wszystkim i o niczym konkretnym, głupio, śmiesznie, smutno z przekąsem. Bez oceny, wyrzucam wszystkie myśli, które normalnie, zostawały by we mnie…. prędzej czy później powodując zastój. 3 strony, naprawdę uwierz mi, dasz radę a po chwili będzie to Twoja ulubiona, poranna i oczyszczająca czynność.
  • 30 minut dla siebie czyli taka randka ze sobą, którą wpisujesz sobie codziennie do kalendarza i pilnujesz, żeby Ci jej nikt nie podebrał. Randka to czas tylko dla siebie, może być kawa w ulubionym miejscu, spacer, książka, gotowanie, siedzenie na kanapie albo w wannie. Co Ci tylko przyjdzie do głowy – ale uwaga, robisz to sama, bez gapienia się w telefon. Jak kiedyś, kiedy nie było smartfonów tylko cudowne, pysznie analogowe życie. Pamiętaj ta randka to tylko TY i coś co lubisz. Masaż, kawa, drzemka, wchanie kwiatów – same przyjemności. Po wyzwaniu możesz ustanowić dodatkowo 2h w tygodniu, które spędzasz sama ze sobą, tak jak chcesz i lubisz. Dawanie sobie miłości to nasz obowiązek, jeśli nie potrafimy same siebie ukochać – to jak chcemy podarować coś, czego nie mamy innym? 
  • Taniec na boska, śpiew lub rozkołysana joga, to kolejny uwalniający, kobiecy rytuał warty wprowadzenia. Jesteśmy kobietami, kręgi, krągłości, kołysanie, śpiew i taniec to nasza natura. Bez względu na to, jak oceniasz swoje ruchy czy głos, jeśli odrzucisz skrępowanie pozwolisz ciału wytańczyć zastój zbieramy przez lata. Możesz się trząść, wirować, nucić a najlepiej śpiewać na całe gardło…uwalniając wilczycę, boginię i wiedźmę która w Tobie mieszka. Nie wstydź się, rozpuść włosy i dobre myśli, zdejmij stanik albo załóż mięciutki, taki który nie uciska przepływu limfy ani oddechu w klatce piersiowej i tańcz!
  • Dobre śniadanie. Śniadanie to moment, oprócz weekendu, kiedy najczęściej brakuje dla nas miejsca w zagonionym poranku. Złapałam się na tym nie raz, że nawet nie stawiałam dla siebie talerza i sztućców, dojadając z rondla resztkę owsianki czy podskubując grzanki. Skoro sama nie daję sobie miejsca to kto miałby mi je dać? Od tej pory szykuję ulubioną porcelanę, siadam przed stole i zjadam coś lekkie a ciepło, zawsze i bez wyjątku. Dzięki temu nie jestem głodna w ciągu dnia i nie dojadam po 19:00, kiedy ogień trawienny powinien już odpoczywać, bo i tak nie ma siły pracować. Śniadanie, nawet najmniejsze, to dawanie sobie samemu miejsca w świecie i miłości – nie ma w tym ani szczypty sztywnego egoizmu, jest tylko łyżeczka dobrego samolubstwa!
  • 15 minut rozkoszy dla ciała. Znasz swoje ciało prawda? Lubisz je dotykać i miętosić z miłością? Kremować, szczotkować, czesać, myć i masować, jak drożdżowe, jak pyszne ciasto nadziewane słodką, migdałową esencją i ulubionymi owocami? Tymi drobnymi gestami pobudzasz przepływ limfy i myśli w sobie, poprawiasz krążenie i wysyłasz pokłady słodkiej miłości wszędzie tam, gdzie możesz dotrzeć dłonią, placami albo szczotką. Ciało to lubi, czuje się kochane i dopieszczone, bez względu na rozmiar, jędrność skóry czy opaleniznę. Osobiście po takim miętoszeniu i kremowaniu czuję się sto razy lepiej niż przed, przy okazji sprawdzam co się zmieniło a co potrzebuje dodatkowego wsparcia. Z miłością wszystko się zmienia i pięknieje. Jestem realistką po czterdziestce, nie łudzę się, że za dotknięciem magicznej różdżki odmłodnieje za to chcę wsmarowywać w siebie miłość i czułość, żeby ciało wiedziało, jak jestem mu wdzięczna za te wszystkie lata razem!
  • Higiena Internetów – i tu dochodzimy do ważnej kwestii. Od ponad roku jesteśmy uzależnieni od internetu niemal w każdym aspekcie naszego życia. Pracujemy tak, spotykamy się tak, wpisujemy wszystko w wirtualne kalendarze i notatniki. Serfujemy w sieci, karmimy się obrazami w social mediach i różnie się to dla nas kończy. Sama dużo w ten sposób pracuję i zauważyłam, że czym więcej jestem w sieci, tym „gorzej się czuję” . Staję się rozdrażniona i zmęczona, i doszłam do wniosku, że to też jest normalne. Na dwa tygodnie niemal całkowicie wylogowałam się z sieci, zniknęło pobudzenie i niepokój, lepiej spałam i poczułam jak wracam nareszcie do siebie. Nazwałam to prze bodźcowaniem i higieną internetów – sama sprawdź przez pierwsze 3 dni ile razy korzystasz ze smartfona, z jakich aplikacji i kiedy a przede wszystkim sprawdź PO CO TO ROBISZ. Ja się złapałam na bezsensownym klikaniu w aplikacji i skrolowaniu czegoś co mnie wcale nie interesuje, a jestem raczej świadomym użytkownikiem, przynajmniej za takiego się uważałam. Teraz mam wyznaczone bloki/czas na aplikacje. Można sobie samemu założyć kaganiec, jak kontrolę rodzicielską i zwyczajnie pogapić się w kolejce na ludzi, kiwające się drzewa, tramwaje czy co tam jeszcze zobaczycie na niebie. Człowiek MUSI SIĘ CZASEM PONUDZIĆ żeby nie zwariować. Sprawdziłam, działa jak jasna cholera!

Jednym słowem, dołącz do mojego wyzwania #Qmamsiebie bo naprawdę nie musisz się krępować i możesz kochać SIEBIE z dziką rozkoszą!

Zapisz się, żebym mogła wysyłać Ci maile z instrukcjami czy dodatkowe materiały do wyzwania i obserwuj wyzwanie na moim profilu na instagranie. Będzie mi szalenie miło jak oznaczysz mój profil @qmamkasze i dodasz #qmamsiebie – będę Cię mogła, również w ten sposób odnaleźć w czeluściach internetów i dopingować Cię, żeby miłość rozlała się w Tobie pysznie. Zaczynamy w sobotę 26 czerwca i przez tłuściutkie 7 dni, będziemy się karmić miłością!

Zapisy TU :

NIESPODZIEWANKA czyli coś miłego na zakończenie wyzwania!
Partnerami wyzwania są dwie, kobiece i cudowne marki, którym jestem wierna od lat. Chantelle Paris ze swoją dopasowującą się do kobiecych kształtów bielizną #softstretch i Iossi z nową linią kosmetyków naturalnych PRO. Uczestniczki wyzwania, będą miały szansę wygrać 3 zestawy nieskrępowanych majciochów w skórzanych albo jak kto woli kawowych odcieniach razem z pysznymi kosmetykami z nowej linii Iossi Pro – wspierających kobiece ciało i zmysły, ma się rozumieć.

9

  1. Kasia

    Dziękuję za to wyzwania,wyjątkowy czas

  2. Renata

    Z miłością i radosnym oczekiwaniem!

    1. Maia Sobczak autorka

      Ekstra! Fajnie, że jesteś 🙂

  3. Elżbieta-Ilona

    Qmamsiebie od 10 lat, codziennie rano spotykam się ze sobą przy filiżance aromatycznej kawy.
    Jest to dla mnie święty czas. Nikt, ale to absolutnie nikt nie ma prawa mi w tej randce przeszkadzać. Wiedzą o tym moi współpracownicy, partnerzy biznesowi, znajomi, przyjaciele i bliscy. Każdemu polecam, to jest luksus, ale czyż nie jesteśmy tego warte? Wszystko co najlepsze, najcenniejsze powinno być przeznaczone dla nas kobiet. Ten czas tylko dla mnie ze mną jest jak najcenniejszy diament, w którym mogę się przeglądać, oglądać, rozmawiać, zastanawiać, kochać siebie i obdarowywać siebie najdelikatniejszymi myślami – pieszczotami, a także dotykiem.
    Proszę pomyśl o czasie dla siebie, idź na randkę ze sobą, stwórz atmosferę odpowiednia, ubierz się pięknie, wypachnij się i… upajaj się tą chwilą. Uwierz mi… warto! Jest to cudny czas.

    1. Maia Sobczak autorka

      Najpiękniejsza jest droga…do SIEBIE. Dzięki, że piszesz.

      pozdrawiam

      eM

  4. Angelika

    Z checia wezmę udział! Bardzo podoba mi sie pisanie po przebudzeniu, kiedys zapisywalam swoje sny, moze dzieku temu wyzwaniu wroce do tego nawyku ♥️ Pozdrowienia

    1. Maia Sobczak autorka

      Myślę, że czasami warto sobie o czymś przypomnieć, a ponieważ nie wierzę w przypadki, to oznacza, że pisanie robiło u Ciebie DOBRO!

  5. Gosia

    Właśnie tydzień urlopu off-line kończę, morze pogoda polska moja ulubiona z czasów studiów, od października do czerwca, bez jogi leniwie i obecna. Na wyprzedaży książek trafiłam na twoją i ” miłość od 1 strony” świadomie w oczekiwaniu na jedzenie przeczytałam i # qumam siebie, coraz lepiej każdego dnia😀🙏🙃

    1. Maia Sobczak autorka

      o proszę, to bardzo się cieszę, że się na siebie napatoczyłyśmy!!! Gratuluję, kontakt ze sobą to najważniejsza rzecz na świecie 🙂