Przepisy na dobry hummus czyli jak skutecznie zabić blender…

wtorek, Listopad 21, 2017
_DSC7496_2

Hummusy robię nieprzerwanie od kilku lat, właściwie produkuję porcję tygodniowo bez względu na to gdzie aktualnie przebywam – hummus w lodówce MUSI być. Przećwiczyłam setki połączeń, właściwie połączenia ćwiczą przy okazji też mnie i sprzęt który mam do dyspozycji – i mam swoje ulubione typy. Te typy powstały z konieczności chwili, dostępności poszczególnych produktów i oczywiście produkuję konkretne smaki uginając się pod niemałymi domowymi naciskami.

O moim legendarnym hummusie ze śliwką pisałam już parę razy, bo i jest o czym pisać. Delikatny, lekko słodki i przyjaźnie pieprzny skradł już niejedno serce. Jest na tyle prosty, że nawet na drugim końcu świata można go ukręcić choćby w prowizorycznej kuchni. Oczywiście trzeba mieć ze sobą cieciorkę…no i dobry blender, który nie da się przy tej okazji wykończyć – a uwierzcie mi, mam już ja kilka miksujących trupów na swoim koncie.

Jeśli chcesz sprawdzić, czy masz dobry blender, zrób nim porządną porcję hummusu a najlepiej od razu dwie naraz! Jeśli to go nie zabije to masz już prawdziwego przyjaciela w kuchni na lata.

Ciecierzycę zazwyczaj wożę ze sobą, jeśli nie mam pewności że na miejscu ją znajdę, pakuję opakowanie do walizki. W dobie internetów można wyklikać niemal wszystkie, niezbędne informację. Te suche, twarde ziarna są cichutkie i całkiem niekłopotliwie sadowią się w kącie walizki czy torby podróżnej – zaraz obok przypraw, z którymi się nie rozstaję, matchy i zaprawionej w bojach, czarnej, połyskującej metalem żyrafy. Dzięki tym drobiazgom jestem niemal samowystarczalna…no a od matchalatte na mleku orzechowym jestem zwyczajnie uzależniona więc mleko, w razie potrzeby też sobie sama ukręcę. W końcu w życiu ważne są priorytety!

 

hummi

 

Jaki blender wybrałam na swojego dobrego przyjaciela?

 

Od lat jestem wierna te samej marce Braun i o tym też już Wam pisałam. Mam małą kuchnię i nie za dużą walizkę w którą pakujemy się na wszelkie wyjazdy całą rodziną więc wielkość blendera była dla mnie kluczowa. Po drugie jego możliwości, czyli najprościej mówiąc moc i ochota z jaką podchodzi do pracy w kuchni a uwierzcie mi, ma u mnie co robić. Kolejna ważna cecha to wytrzymała, metalowa stopka – w końcu samolotowi pakowacze tylko starają się być baaardzo delikatni i niejedna końcówka dotarła na miejsce połamana.
Na koniec, bardzo przydatna funkcja przy hummusach i różnego rodzaju zapychających pastach – ostrza, które ruszają się w górę i w dół są prawdziwym zbawieniem. Nie muszę co chwilę przerywać roboty, żeby wybrać masę która kompletnie zapchała mi stopkę – uwierzcie, szczególnie przy miksowaniu hummusu czynność tą powtarzałam co najmniej kilka razy. Teraz miksuję niemal bez przerwy!

Na marginesie przyznam się szczerze, że ostatnio bardziej myślę o moim blenderze jak o mocarnym Waderze z Gwiezdnych Wojen, który w skrytości ducha postanowił przejść na jasną stronę mocy, zmieniając tym samym swój świetlny, złowrogi miecz na ten dobry, zielony. Od dziecka wiedziałam, że w głębi duszy był dobrym człowiekiem, nieco tylko pokiereszowanym przez życiowe sploty wydarzeń….(jeśli chcesz go zobaczyć na własne oczy kliknij TU)

 

blender_braun

 

Gotowi na pierwszy, zimowy przepis na hummus?

 

Idzie zima, więc trzeba by przypomnieć sobie o płucach i nerkach, czyli narządach które mocno związane są z energią końcówki roku. Od razu widzę strączki, gruszki, przyjemnie tłuste masło z ziaren, świeże i suszone zioła z dodatkiem mojego sekretnego składnika – czyli czarnej soli. O tej porze roku najchętniej moczę ciecierzycę z dodatkiem kawałka wodorostu aż zacznie delikatnie kiełkować. Trochę to trwa i trzeba kontrolować cały proces, żeby cieciorka się nie zepsuła. Oczywiście nie jest to konieczne, dla wytrwałych albo chcących nieco poeksperymentować, polecam, jeśli nie masz jednak ochoty – zalej cieciorkę wodą wieczorem, rano możesz ją już płukać i z uśmiechem gotować.

 

To będzie magiczny hummus z wędzoną gruszką!

 

1 szklanka suchej ciecierzycy namoczonej przynajmniej przez noc
2 kawałki grubego wodorostu – do moczenia i gotowania

2 plastry wędzonej gruszki
solidna łyżka pasty tahini
1/2 szklanki oliwy z oliwek (ja lubię taką łagodną w smaku)
mała gałązka rozmarynu uprażonego na patelni z dodatkiem masła klarowanego i soli
duży ząbek czosnku lub dwa mniejsze
świeżo mielony czarny pieprz do smaku
1/2 łyżeczki czarnej soli
czysta woda, najlepiej chłodna

 

 

 

Wymoczoną ciecierzycę płuczę na sicie, przekładam do garnka, dodaję wodorost, odrobinę soli, zalewam świeżą wodą i gotuję do miękkości. Wody wlewam na mniej więcej 5 cm powyżej ziaren.

Plastry gruszki kroję na mniejsze kawałki, czosnek obieram, rozmaryn oskubuję z podprażonych igiełek. Do wyższego naczynia lub po prostu węższego garnka wkładam łyżkę tahini, wędzoną gruszkę, wlewam oliwę z oliwek, podprażony rozmaryn, czosnek, świeżo mielony pieprz, przekładam połowę ugotowanej cieciorki, dodaję czarną sól i miksuję całość dolewając odrobinę wody w trakcie.

Początkowo może wydawać się, że hummus jest dość luźny, czym dłużej się go miksuje tym staje się gęstszy ale i gładszy. Hugo lubi widoczne kawałki gruszki, więc czasami część dodaję w połowie miksowania. Po zmiksowaniu zawsze mogę dosmaczyć hummus, dodaję więcej pieprzu lub oliwy jeśli trzeba. Jeśli podaję hummus na stół, podlewam go z wierzchu dodatkową porcją oliwy, posypuję świeżo poszatkowanymi ziołami albo pokruszonymi i podprażonymi migdałami.

 

hummus_2

 

A teraz hummus z lekką włoską nutą bo z suszonymi pomidorami, kaparami i oliwą truflową :

 

3-4 suszone pomidory
łyżeczka kaparów w zalewie
świeżo mielony czarny pieprz albo marynowany 3-4 ziarna
garść świeżej natki pietruszki
1 duży ząbek czosnku
łyżka pasty tahini
1/4 łyżeczki czarnej soli
1/2 szklanki oliwy truflowej

Pomidory kroję na drobne kawałki, dodaję kapary, pieprz, czosnek i zalewam oliwą truflową w wyższym naczyniu. Zostawiam na około 15 minut.

Natkę pietruszki szatkuję na drobno, dokładam do pozostałych składników, dodaję tahinę, pozostałą ugotowaną ciecierzycę i miksuję wszystko na gładką masę dodając w trakcie odrobinę zimnej wody. Całość miksuję około 10 minut, żeby masa była puszysta i gładka. Podobnie jak przy hummusie z gruszką, część pomidorów można dodać w połowie miksowania, to samo dotyczy soli.
Ten hummus będzie zdecydowanie inny, z marynowanym pieprzem i kaparami stanie się prawdziwie mocnym zawodnikiem!

 

 

hummus_3

Ciekawa jestem, który Twoim zdaniem jest lepszy?

 

p.s

Przyznam się na koniec, że oblizuję bezwstydnie metalową końcówkę z hummusu i dopiero wtedy doprawiam całość jeśli czegoś było za mało…liczę, że nie jestem odosobniona w tym procederze więc napiszcie chociaż „i ja” żebym nie czuła się co najmniej dziwacznie. Dziękuję!

 

hummus_1

2 komentarzy | Dodaj swój komentarz

  1. Tina

    zawsze oblizuje wszystko ! takich pyszności nie można zostawiać :)

    1. Maia Sobczak Post author

      uffff…już myślałam, że tylko takie łakomczuchy jak ja wylizują wszystko 😉

Adres e-mail nie będzie publikowany. Pola oznaczone * są wymagane.