Zdrowe lody z daktylowym, słonym karmelem i #mynowaste!

poniedziałek, Lipiec 17, 2017

Lody to mój odwieczny dylemat, uwielbiam je, właściwie od dziecka a z drugiej strony dokładnie wiem, że to nie najlepsza zdrowotnie opcja. Żeby nie było, czasami jem – z pełną premedytacją i nieopisanym szczęściem na twarzy. Jak już grzeszyć, to tylko tak – najlepiej jak się potrafi i bez wyrzutów sumienia. Nawet najzdrowsze jedzenie może nam zaszkodzić jeśli głowa się na nie zgodzi, w końcu wszystko zależy od nastawienia – podejścia do tematu.
Pamiętam niewielką lodziarnię na starej Ochocie, była obiektem moich najgłębszych westchnień i kulinarnych, słodkich fantazji. Marzyły mi się kwaśne sorbety, głęboko czekoladowe a nawet lekko gorzkie i nieziemsko kremowe, brązowe kulki a na końcu, jak zwieńczenie Mount Everestu – tłuste waniliowe piegusy. Lodziarnia była po drugiej stronie ulicy, a my z bratem mieliśmy kategoryczny zakaz przechodzenia tych, jak na tamte czasy, słabo uczęszczanych jezdni.

Patrzyliśmy tylko tęsknym wzrokiem zza krzaków na szczęściarzy oblizujących utaplane w lodowej rozkoszy palce…jak tak się człowiek napatrzy, to niemal czuje ten smak muskający chłodem język.

Ślinę ocieraliśmy rękawem i debatowaliśmy z bratem w krzakach o przewadze truskawkowych nad brzoskwiniowymi, ja zajadle broniłam cytrynowych i opowiadałam jakie smaki mogliby jeszcze ukręcić, odkrywając równocześnie ze zdziwieniem że mój brat nie podziela moich zapędów do łączenia nowych smaków. Szczególnie kuszący wydawał mi się słodko-słony i słodko-kwaśny – tak mi zostało właściwie do dziś. Lubię gorzką czekoladę z solą, owoce kiszone, słony karmel i lody z dodatkiem pieprzu.

karmel
Potem pędziliśmy do domu i wciągaliśmy babcię w lodowe pogawędki, próbując ją nakłonić do przejścia z nami na drugą stronę ulicy, żeby sama mogła się przekonać ile dobra tam na nas czekało!
Babcia była niesamowitą osobą, grała z nami w tą grę podsycając tym samym nasze apetyty, potem serwowała obiad, my wcinaliśmy wszystko wylizując talerze do czysta, sprzątaliśmy, graliśmy z dziadkiem w karty…i zapominaliśmy o lodach i lodziarni po drugiej stronie. Temat oczywiście wracał jak bumerang następnego dnia i materializował się szczęśliwie w drodze na Glinki czyli teraźniejszy Park Szczęśliwicki.

Moja babcia i mama nie za każdym razem kupowały sobie lody – kompletnie nie mogliśmy tego z bratem zrozumieć, móc i nie chcieć?! Nie mieściło się to po prostu w głowie…

Teraz sama tak mam. Jem tylko wtedy kiedy naprawdę mam ochotę i tylko te dobre, a najlepiej domowe lub rzemieślnicze.

banany

Ukręciłam dwa rodzaje, słodkie jak nie wiem co – choć bez cukru i drugie z mojej linii – kwaśniejsze z wyczuwalną nutą imbiru w rytmie #mynowaste. Wybierz które chcesz, a najlepiej te które się do Ciebie szerzej uśmiechają!

Lody wegańskie z daktylowym, słonym karmelem

na lody :

3 średnie banany
łyżka oleju kokosowego
szczypta przyprawy masala tea
łyżka masła orzechowego
3 łyżki daktylowego, słonego karmelu

na daktylowy, słony karmel :

garść wypestkowanych, suszonych daktyli
łyżka jasnej tahini
dwie łyżki oleju kokosowego tłoczonego na zimno
1/4 szklanki wody (lub więcej)
2 porządne szczypty soli morskiej

Banany obieram, kroję na plasterki lub w całości wkładam do zamrażalnika na kilka godzin (można na całą noc).
Daktyle wkładam do miski lub wyższego naczynia do miksowania, dodaję pozostałe składniki i miksuję blenderem na gładką masę. Jeśli całość jest zbyt gęsta, dolewam jeszcze trochę wody. Odstawiam, oblizując oczywiście paluchy i łyżkę bo pyszne to jak nie wiem co. Można wpakować to słodko/słone cudo w słoik i wykorzystywać też do innych celów.

Zmrożone banany przekładam do miski, jeśli były w całości – ucieram je na tarce żeby łatwiej było mi je zmiksować. Dokładam olej kokosowy, masalę, masło orzechowe i miksuję wszystko na gładką masę. Na końcu dodaję karmel mi niezbyt dokładnie mieszam.

Lody można przełożyć do pojemników z patyczkami lub do zwykłego pojemnika żeby serwować je na kulki. Najlepiej wstawić je jeszcze do zamrażalnika, szczególnie te na patykach.

Lody bananowe z imbirem, ryżem i smoczym owocem

3 średnie banany (u mnie teraz są te małe więc dałam 6)
2 łyżki oleju kokosowego
5-8 cm kawałek świeżego imbiru
łyżka masła migdałowego (lub innego orzechowego czy tahini)
1/2 różowego dragon fruit lub na przykład przetartych malin czy ciemnego agrestu
sok wyciśnięty z 2 limonetek ( w PL z limonki)
opcjonalnie łyżka syropu klonowego/miodu/ksylitolu
szczypta świeżo mielonego, czarnego pieprzu
ugotowany ryż basmati (3-4 łyżki, został mi z poprzedniego dnia)

Banany dokładnie tak samo kroję lub w całości wkładam do zamrażarki. Zmrożone wyciągam, ucieram i przekładam do miski. Miąższ smoczego owocu wyciągam łyżką lub łyżką do lodów prosto ze skórki. Imbir trę na gęstej tarce bezpośrednio na banany, dodaję pozostałe składniki i miksuję na gładką masę. Masa powinna być mocno imbirowa i kwaśna – po zamrożeniu straci połowę smaku.
Całość wkładam do zamrażalnika na kolejne 2-3 godziny, w pojemniczkach do lodów z patykiem lub po prostu tak, żeby serwować na kulki.

lody_mis_2

Obie wersje podaję utaplane w słodko-kwaśnych, poszatkowanych orzechach z dodatkiem soku z limonetki i 1/4 łyżeczki przyprawy masala tea. Najprościej, szatkuję garść orzechów, wrzucam na rozgrzaną łyżkę oleju kokosowego, podsmażam, dodaję łyżkę syropu klonowego, wyciśniętą połówkę limonetki i 1/4 łyżeczki przyprawy masala tea. Czekam aż całość się zredukuje, zdejmuję z ognia, przekładam do kubeczka i zamaczam w nim lody przed podaniem lub posypuję te, które są na talerzu.

p.s pierwszej partii nie zdążyłam sfotografować bo zniknęła nim przyszłam z aparatem, mam je tylko uwiecznione na telefonie. Z drugą było całkiem podobnie, połowa zniknęła z zamrażarki nim się tak naprawdę zmroziła…

maslo_orzechowe

lody_2

lody_mis_5

lody_mis_4

smoczy_owoc

5 komentarzy | Dodaj swój komentarz

  1. margot

    Wow , ale lody !!!

  2. Olga

    Co to jest przyprawa masala tea i gdzie mozna ja kulic? czy to jest herbata?

    1. Maia Sobczak Post author

      Masala tea to przyprawa, rozgrzewająca, korzenna i jak dla mnie boska! Można ją kupić w sklepach z przyprawami ze świata albo możesz ją przygotować sama.

  3. ALamakota

    Co to jest wypestkowana łyżka tahiny?

    1. Maia Sobczak Post author

      aaaa, to błąd się wkradł! Już poprawiłam, dziękuję. Po prostu łyżka tahini 😉

Adres e-mail nie będzie publikowany. Pola oznaczone * są wymagane.